Pamiętam, jakby to było wczoraj. Siedziałem w swoim mieszkanku na warszawskim Mokotowie, deszcz bębnił o parapet, a ja gapiłem się w sufit. Znowu. Straciłem pracę w korpo trzy miesiące wcześniej i od tego czasu każdy dzień wyglądał tak samo: pobudka o jedenastej, kawa, przeglądanie ogłoszeń, które i tak mnie nie interesowały, i to uczucie, że cały świat gdzieś pędzi, a ja stoję w miejscu. Wtedy kumpel z dawnych lat wspomniał o
epicstar bonus za rejestrację. Nie byłem fanem hazardu, ale co miałem do stracenia? Nuda mnie zjadała od środka.
Zarejestrowałem się wieczorem, trochę z ciekawości, trochę z bezradności. epicstar bonus za rejestrację kusił, więc pomyślałem: dobra, spróbuję, najwyżej stracę dwadzieścia złotych i wrócę do swojego marazmu. Pierwsze dni były do bani. Przegrywałem na automatach, nie rozumiałem zasad ruletki, a przy pokerze czułem się jak dziecko we mgle. Ale coś mnie trzymało przy tym ekranie. Może to, że po raz pierwszy od dawna miałem na co czekać. Nie chodziło nawet o wygraną, chodziło o to uczucie, że coś się dzieje.
Po tygodniu przesiadywania do trzeciej nad ranem zacząłem ogarniać. Nie byłem żadnym matematycznym geniuszem, ale zauważyłem, że w blackjacku liczy się cierpliwość, a nie łut szczęścia. Zacząłem grać mądrzej, stawiałem mniejsze kwoty, obserwowałem. I wtedy, któregoś piątkowego wieczoru, przyszła seria. Nie jakaś kosmiczna, ot, kilka dobrych rozdań pod rząd. Z dwustu złotych zrobiło się tysiąc. Potem dwa. Serce waliło mi jak oszalałe, a ja śmiałem się sam do siebie w pustym pokoju. To było głupie, ale po raz pierwszy od miesięcy poczułem, że mam kontrolę. Nad czymś. Nad czymkolwiek.
W sobotę rano obudziłem się z dziwnym postanowieniem. Nie, nie chodziło o wielką kasę. Chodziło o to, żeby przestać uciekać. Spojrzałem na saldo – trzy tysiące dwieście złotych. Dla jednych to nic, dla mnie wtedy – wszystko. Wypłaciłem większość, zostawiłem sobie na małe granie. I wyszedłem z domu. Pierwszy raz od tygodni. Poszedłem do kawiarni na rogu, zamówiłem kawę na wynos i usiadłem na ławce w parku. Deszcz przestał padać, ludzie gdzieś się krzątali, a ja po prostu tam byłem.
Nie twierdzę, że kasyno naprawiło mi życie. Nie naprawiło. Ale tamten wieczór, te kilka godzin przy ekranie, dały mi coś, czego nie umiałem sobie sam dać – przerwę od własnej głowy. epicstar bonus za rejestrację był tylko pretekstem. Prawdziwa wygrana przyszła później, kiedy zrozumiałem, że nie muszę uciekać. Wystarczyło przestać się bać, że zostanę z tyłu. Wróciłem do szukania pracy, tym razem bez paniki. Znalazłem ją po dwóch tygodniach. I wiecie co? Do dziś czasem wchodzę na ten portal, ale już nie po to, żeby uciec. Po prostu dla zabawy. Bo czasem warto dać sobie chwilę wytchnienia, nawet jeśli przychodzi w najmniej spodziewanej formie.