Pamiętam, jakby to było wczoraj – siedziałem wtedy w wynajętym mieszkaniu na obrzeżach miasta, a za oknem lał deszcz tak gęsty, że nie widziałem nawet latarni. W głowie miałem jedną wielką pustkę. Wpisałem w wyszukiwarkę
epicstar promo code, bo gdzieś w internecie przewinęła mi się reklama, że nowi gracze dostają bonus na start. Nie planowałem zostać hazardzistą. Szczerze? Chciałem tylko zagłuszyć ten cholerny szum w głowie. Miałem za sobą koszmarny miesiąc – zwolnienie z pracy, kłótnię z ojcem, który nigdy nie umiał mi niczego wybaczyć, i ciszę, która została po wyprowadzce mojej dziewczyny. Wszystko naraz. Czułem się, jakbym tonął w jakiejś gęstej, lepkiej wodzie i nikt nie rzucał mi koła ratunkowego.
Wtedy trafiłem na tę stronę. Nie pamiętam nawet, jak dokładnie wyglądała rejestracja. Pamiętam za to to uczucie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem zielone pole ruletki. Jakby ktoś dał mi na chwilę pilota do świata, w którym nie liczyły się rachunki, telefony od komornika ani pusty kubek po kawie na parapecie. Wpisałem epicstar promo code jeszcze raz, tym razem w okienku bonusowym, i dostałem dodatkowe środki. Pomyślałem: co mi szkodzi? Najwyżej stracę dwadzieścia złotych i wrócę do swojej nędzy.
Pierwszy wieczór był katastrofą. Przegrałem wszystko w ciągu pół godziny. Czułem się jeszcze gorzej niż przed zalogowaniem. Wściekły zamknąłem laptopa i poszedłem spać, ale sen nie przychodził. Leżałem i myślałem o tym, jakim jestem frajerem. Rano jednak coś mnie ciągnęło z powrotem. Nie chodziło o pieniądze. Chodziło o to uczucie, że tam, w tym wirtualnym kasynie, mogę być kimś innym. Nie bezrobotnym facetem po trzydziestce, który boi się odebrać telefon od mamy, bo znowu zapyta, czy znalazłem pracę. Tam byłem graczem. Tam miałem szansę.
Zacząłem grać codziennie. Nie duże kwoty – po dwadzieścia, trzydzieści złotych. Czasem udało mi się wygrać stówkę, raz nawet trzysta. Wtedy czułem przypływ adrenaliny, jakiego nie dawało mi nic innego. Śmiałem się sam do siebie, kiedy krupier wirtualnie przebijał moją kartę, i kląłem, kiedy bankier wygrywał z moim zakładem. To było głupie, ale po raz pierwszy od miesięcy czułem, że żyję. Kiedyś w nocy, po serii pięciu przegranych, wpisałem epicstar promo code po raz kolejny – bo gdzieś przeczytałem, że można łączyć bonusy. I wtedy stało się coś dziwnego. Wygrałem. Nie milion, nie nawet tysiąc. Ale siedemset złotych. Wypłaciłem je od razu. Patrzyłem na potwierdzenie przelewu i nie mogłem uwierzyć. To nie były pieniądze, które odmienią moje życie. Ale to był dowód, że w tym chaosie istnieje jakaś iskra sprawiedliwości.