Jestem nauczycielem wychowania fizycznego w podstawówce. Tak, wiem – wielu uważa, że to wymarzona praca, ale prawda jest taka, że czasami trudno jest utrzymać dyscyplinę wśród trzydziestki rozbieganych dzieciaków, które mają więcej energii niż ja po całym dniu spędzonym na hali. Tego dnia, w środę, miałem szczególnie ciężkie zajęcia. Najpierw złamał się mój gwizdek, potem dwóch chłopaków pokłóciło się o piłkę, a na koniec dyrektor wezwał mnie na dywanik, bo ktoś poskarżył się, że za głośno prowadzę lekcje. Wyszedłem z pracy zdemotywowany i zły na siebie, że nie potrafię lepiej ogarnąć tej sytuacji.
Wróciłem do domu, rzuciłem torbę w kąt i usiadłem przed komputerem. Żona była jeszcze w pracy, dzieci u teściów, więc miałem kilka godzin tylko dla siebie. Myślałem o tym, żeby obejrzeć jakiś film, ale nie miałem na to ochoty. Zamiast tego zacząłem przeglądać strony internetowe, szukając czegoś, co oderwie mnie od tych myśli. I tak, przypadkowo, trafiłem na stronę, która wyglądała jak miejsce do rozrywki. Zaintrygowało mnie to, bo nigdy wcześniej nie próbowałem czegoś takiego. Po chwili wahania kliknąłem przycisk rejestracji, bo strona obiecywała coś ekstra na start. Wypełniłem formularz, podałem podstawowe dane i w ciągu kilku minut zakończyłem proces. To było moje pierwsze
vavada registration i przyznam, że poszło szybciej, niż się spodziewałem.
Po rejestracji, bez żadnej wpłaty, otrzymałem pakiet powitalny, który pozwolił mi zacząć bez ryzyka. Wybrałem jakąś grę z motywem dżungli – zielone tło, egzotyczne ptaki i liany. Nie miałem pojęcia, jak to działa, ale po prostu klikałem. Było to jakieś oderwanie od myśli o pracy i problemach z dyrektorem. Po kilku minutach, ku mojemu zaskoczeniu, na koncie pojawiło się kilkadziesiąt złotych wygranej. Uśmiechnąłem się, bo to była czysta przypadkowość, a jednak poprawiła mi humor.
Postanowiłem wpłacić sto złotych, żeby przedłużyć zabawę. Uznałem, że to nie jest duża kwota, a nawet jeśli przegram, to i tak nie będzie to wielka strata. Po wpłacie miałem więcej środków, więc mogłem spróbować czegoś nowego. Wybrałem ruletkę, bo kojarzyła mi się z filmami, które oglądałem w dzieciństwie. Ustawiłem żetony na kilka ulubionych numerów i czekałem na wynik. I proszę – trafiłem. Nie był to główny numer, ale jeden z bocznych, który dał mi całkiem niezłą wygraną. Powtórzyłem to kilka razy, a za każdym razem coś wpadało.
W pewnym momencie zatrzymałem się, żeby sprawdzić saldo. Miałem 450 złotych. Serce zaczęło bić szybciej – to było dla mnie sporo, zwłaszcza że nie spodziewałem się żadnej wygranej. Podszedłem do okna, odetchnąłem świeżym powietrzem i pomyślałem o tym, co zrobić dalej. Wiedziałem, że jeśli będę grał dalej, mogę stracić wszystko. Podjąłem więc decyzję, która okazała się najlepsza – wypłaciłem środki na swoje konto i zamknąłem stronę.
Następnego dnia w szkole miałem zupełnie inne podejście. Nie przejmowałem się już tak bardzo uwagami dyrektora, a zamiast tego skupiałem się na tym, co dobre. Po pracy poszedłem do sklepu sportowego i za tę wygraną kupiłem nową piłkę do siatkówki dla klasy – taką profesjonalną, jaką zawsze chcieli moi uczniowie. Kiedy następnego dnia przyniosłem ją na salę, zobaczyłem radość w oczach dzieci. To było bezcenne. Cieszyłem się, że mogłem im sprawić przyjemność, a jednocześnie nie wydałem na to ani złotówki z własnego portfela.
Od tamtego dnia patrzę inaczej na przypadkowe sytuacje. Ten jeden wieczór, ta prosta rejestracja, pokazała mi, że nawet w najgorszym dniu można znaleźć małą iskierkę radości. Nie gram już codziennie, czasem tylko wracam myślami do tamtego wieczoru, gdy wszystko układało się po mojej myśli. Nie wiem, czy kiedykolwiek powtórzę tę sytuację, ale wiem, że jeśli już zdecyduję się zrobić vavada registration, to zrobię to świadomie i z głową. Bo najważniejsze jest to, żeby nie dać się ponieść emocjom i pamiętać, że zawsze trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć "dość". I właśnie ta lekcja jest dla mnie najcenniejsza.